Maja, Ciepik i instrukcja na złość

Wspierające bajki 4-7 lat Wspierające Beboki

Maja, Ciepik i instrukcja na złość

Opowieść z serii o Bebokach — małych śląskich potworkach, które pomagają dzieciom oswajać trudne emocje. Maja zbudowała wspaniałą Bazę, ale kiedy brat wchodzi do niej bez pytania, w dziewczynce wybucha ogromna złość. Na szczęście pojawia się Ciepik — Bebok od gorących emocji i instrukcji bezpieczeństwa na wypadek wybuchu.

Posłuchaj tej opowieści Przejdź do zabaw twórczych

Opowieść o złości

Maja stanęła w drzwiach pokoju i spojrzała z zadowoleniem na swoje dzieło: to była największa i najlepsza Baza, jaką udało jej się do tej pory zbudować.

Użyła wszystkich poduszek z salonu oraz tych wielkich z ogrodowej kanapy. Do tego sprytna konstrukcja z krzeseł przytrzymywała dach zrobiony z aż czterech rozciągniętych narzut i koców. A w środku? W środku jej kryjówki był prawdziwy salon ze stoliczkiem i krzesełkiem, gdzie można było porysować albo pokolorować obrazki z kotkami oraz sypialnia z materacykiem idealnym na drzemkę w świetle lampki – jednorożca. Był też mini – bufet, gdzie Maja ukryła słoik z ciastkami, ogród z jej ulubioną doniczkową roślinką, salon piękności zawierający jej wszystkie ozdoby do włosów i lusterko, a nawet oddzielny pokoik dla jej ulubionego pluszowego królika.

Baza powstawała wczoraj cały dzień. Dziewczynka zrobiła ją całkowicie samodzielnie, co napawało ją ogromną dumą. W końcu nie każda sześciolatka ma takie talenty konstrukcyjne, prawda? Teraz Maja ucałowała króliczka na do widzenia i ustawiła przed wejściem do pokoju wielki znak z kartonu z napisem:

ZAKAZ WSTĘPU LUDZIOM, CO MAJĄ WIĘCEJ NIŻ 6 LAT

„Baza powstawała wczoraj cały dzień. Dziewczynka zrobiła ją całkowicie samodzielnie, co napawało ją ogromną dumą.”

To, ma się rozumieć, najbardziej miało dotyczyć jej ośmioletniego brata, Kuby. Kuba siedzący w jej specjalnej, tajnej, ulubionej Bazie – tego Maja by nie zniosła! Brrr! Otrząsnęła się na samą myśl. Poprawiła jeszcze dwie poduszki i zbiegła do wyjścia – zaraz z tatą rusza do przedszkola. Do swojej kryjówki wróci po południu, może nawet jeszcze ją rozbuduje!

Ale Kiedy wróciła, pierwsze co zobaczyła to to, że z jednej strony dach jej Bazy przesunął się i nie wyglądało to ładnie. A po chwili ujrzała także to, że jej słoik został odnaleziony i prawie wszystkie ciasteczka zjedzone. Kolejną rzeczą, jaką dostrzegła, były gigantyczne stopy wystające z jej ukrytej sypialenki!

Kuba!!! Tego Mai było już za wiele! AAAAAAAAAAAAAAAARRRRRRRGH!!!

Maja w momencie poczuła:
Ścisk w brzuchu.
Falę gorąca, idącą bardzo szybko od brzucha w górę jej ciała.
Gorąco w piersi.
Gorąco w gardle.
Gorąco w buzi.
Gorąco w oczach.
Gorąco w głowie.
Zacisnęły jej się zęby.
Zacisnęły jej się dłonie.
Krzycząc, rzuciła się na brata z pięściami. Miała ochotę go bić, kopać, a nawet gryźć.

Kuba na szczęście uniknął ciosów. Błyskawicznie wypadł z pokoju dziewczynki z chichotem, co rozjuszyło ją jeszcze bardziej. Usłyszała jeszcze, jak brat skarży się na nią mamie, ale już zupełnie nie była w stanie usłyszeć, co mama do niej woła z dołu. Wciąż z krzykiem miotała się po pokoju.

Po chwili opadła na podłogę i zobaczyła, co narobiła.
Cała Baza była zrujnowana.
Kiedy Maja, goniąc Kubę, kopnęła krzesło – cały dach kryjówki się zawalił. Potem przewróciła kwiatek i wysypała się z niego ziemia. A dalej już poszło…

Potrącona lampka z jednorożcem zleciała na podłogę i wypadły z niej baterie. Kolorowanki leżały całe pogniecione, poduszki porozrzucane, a spinki i gumki do włosów wysypały się wszystkie pod łóżko..

Maja była w rozpaczy. Rozpłakała się.

Pochlipując, próbowała rozprostować kartki, pozbierać spinki. Sięgnęła ręką pod łóżko i – wtem! – chwyciła coś miękkiego.

– Ajć! – nie tak mocno! Nie ciągnij! Już wyłażę! – odezwało się coś spod łóżka. I wylazło.

Maja aż podskoczyła z wrażenia na widok tego, co stanęło właśnie przez nią. Ale nie bała się. Musicie wiedzieć, że mało co jest w stanie przestraszyć dziewczynkę, mającą starszego o dwa i pół roku brata.

– Cześć, jestem Bebok Ciepik! – stworzonko przedstawiło się.
Było prawie tak duże, jak Maja i całe pokryte czerwonym futerkiem. Miało pomarańczowe oczy żarzące się jak dwa ogniki i uszka w kształcie dzióbków od czajnika. Na sobie zaś nosiło koszulkę z błyskawicą, jak jakiś superbohater.

„Cześć, jestem Bebok Ciepik! – stworzonko przedstawiło się.”

– Bobo Czepek? – dziewczynka rozdziawiła buzię ze zdziwienia. Bebokowi poszła para uszami, ale uśmiechnął się i powtórzył spokojnie:

–  Bebok. Taki potwór. Na imię mi Ciepik. Bo czasem się złoszczę, a złościć się, to po śląsku można powiedzieć: ciepać się. Ty chyba też się właśnie złościsz, co?

–  Tak – Maja pociągnęła nosem.

–  Co tu się stało?! – Ciepik rozejrzał się wkoło. – Wiedziałem, że się spóźniłem, ale nie myślałem, że będzie aż tak źle!

–  Jak to: spóźniłeś się? Na co? – spytała dziewczynka.

–  Miałem ci dać instrukcję bezpieczeństwa. Na wypadek złości. Ale jest już za późno! Wszystko tu zniszczone! DRRRRRRRRRR!!!!!

–  Co to? – dziewczynkę wystraszył nagły dźwięk.

–  A, to mój licznik czasu. Właśnie minęło dziesięć minut od twojego wybuchu złości. To dobry czas, bardzo typowy. Zwykle złość trwa od siedmiu do dwudziestu pięciu minut – Ciepik spojrzał na swój licznik, wyłączył go i schował do kieszonki w futerku.

–  A potem?

–  Potem przechodzi. Uczucie gorąca, ścisku i napięcia pomału mija i można już działać spokojnie, rozsądnie i do rzeczy. Czasem można ten czas po prostu próbować przeczekać. A jak tam u ciebie? – zapytał. – Trochę już lepiej?

–  Odrobinę. Trochę jeszcze jestem zła.

–  Stop! Stop! – Ciepik się poderwał na równe nogi. – Jak ja nie cierpię, kiedy ludzie tak mówią. Maju, nie jesteś zła. To brzmi trochę, jakbyś mówiła o sobie, że jesteś niedobrą dziewczynką, a to nieprawda. Jesteś świetną dziewczynką, która, jak wszyscy, czasem czuje złość.

–  No to: trochę czuję jeszcze złość. Na Kubę. I na to, że przez niego Baza się zniszczyła – powiedziała smutno Maja.

–  Masz prawo się złościć na Kubę. W końcu wszedł do Bazy bez pozwolenia, prawda?

–  Tak! Tutaj przed drzwiami nawet był znak, że mu nie wolno! – dziewczynka znów poczuła falę gorąca i poczerwieniała na buzi.

–  Wyraźna granica! Nie powinien był postawić za nią nawet palca! – Ciepikowi również ze wzburzenia aż poszła para z uszu. Twoja złość bardzo słusznie się uruchomiła! Masz bardzo sprawny alarm!

–  Alarm? – spytała Maja.

–  Tak! Twoja złość to taki alarm. Taki wiesz, jak w banku, albo w sklepie. Włącza się sam, automatycznie, kiedy dzieje się coś złego. U ciebie się włączył, bo ktoś wszedł do twojej bazy bez pozwolenia.

–  I teraz jest cała zniszczona! – Maja rozejrzała się wkoło ze smutkiem.

–  Przy czym… najwięcej zniszczeń zrobiłaś ty sama, zgadza się?

–  No, tak… – dziewczynce napłynęła do oczu solidna porcja łez.

–  Kiedy wyje w nas alarm, potrafi zagłuszyć wszystko. Zwłaszcza rozsądek. Eksplodujemy i buchamy złością na wszystkie strony – jak czajnik, co bucha parą. Łatwo wtedy narobić jeszcze większy bałagan, zniszczyć coś, zrobić sobie, albo komuś krzywdę. Dobrze, że ty jesteś cała. Kopniak w krzesło nie bolał?

–  Teraz boli – Maja rozmasowała nogę.

–  To może przyjmiesz od starego Beboka Ciepika instrukcję bezpieczeństwa, z którą przychodzę? Podpowie ci, jak radzić sobie z buchająca parą, żeby następnym razem nic się nie uszkodziło i nie bolało.

–  Chętnie! – na twarzy dziewczynki pojawił się wreszcie lekki uśmiech.

–  No to patrz na to! Bebok wyciągnął z kieszeni żółtą metalową tabliczkę z narysowanym z boku piorunem. Wyglądała, jak tabliczki ostrzegawcze na urządzeniach elektrycznych. Było na niej napisane:

INSTRUKCJA BEZPIECZEŃSTWA – ZACHOWAĆ NA WYPADEK ZŁOŚCI

A pod spodem w punktach:
1. NAZWIJ ALARM

2. WYPUŚĆ PARĘ

3. WYRAŹ SPOKOJNIE

–  Nic nie rozumiem – zasmuciła się Maja.

–  Już objaśniam! Jestem profesjonalnym instruktorem! – Ciepik cały się rozpromienił. – Pierwszy punkt już mamy z głowy: zauważyłaś swój alarm i nazwałaś go: “Czuję złość, bo Kuba wszedł do mojej bazy” – powiedziałaś. To wystarczy na początek. Teraz ta trudna część..

–  Czyli, jak mam wypuścić złość, żeby nikt i nic nie ucierpiało?

–  Dokładnie! Buchającą parę złości trzeba pomaaaaaaalutku wypuszczać w bezpieczny sposób. Ja mam do tego moje dzióbkowe uszka. Patrz, jaka sztuczka! I wypuścił parę uszkami jak czajniczek.

–  A ty możesz wykorzystać na przykład swoją buzię i – PFFFFFFFFFFFFF – wypuszczać nią nadmiar złości. Zrób tak cztery razy: duży wdech nosem i powolne wydychanie przez wąską szczelinę w buzi. Jakbyś chciała coś zdmuchnąć. Albo inny sposób: poskacz, kopnij sobie albo uderz w poduszkę. Tylko w coś miękkiego, żeby żadna noga ani ręka nie bolała! Przebiegnij się, zrób przysiady, potupaj. Ruch uwolni energię twojej złości.

„Już objaśniam! Jestem profesjonalnym instruktorem!”

–  Sprytne! – Mai spodobały się pomysły.

–  To nie koniec sposobów! Możesz też ochłodzić sobie twarz wodą. Albo pognieść i podrzeć jakiś papier. Zobacz ile możliwości!

Maja cztery razy zrobiła głośne PFFFFFFFFFFFFFF i kilka razy uderzyła pięścią w poduszkę. Podskoczyła z obrotem i jeszcze zrobiła kilka susów w przód, tył i do boków.

Pomogło. Zrobiło jej się nieco lżej. Gorące uczucie pomalutku opuszczało jej głowę.

Dziewczynka spytała:

–  A na początku powiedziałeś, że mogę też poczekać, tak?

–  Tak! Maksymalnie dwadzieścia pięć minut – tak mówi nauka! Po tym czasie alarm milknie i można przejść od razu do punktu trzeciego.

–  To co teraz?

–  Teraz słyszę, że nadchodzi twój brat. Schowam się tutaj za tobą, pod kocyk, żeby mnie nie widział, a ty powtarzaj za mną… W drzwiach pokoju stanął Kuba.

–  Majaaa… – zaczął.

–  Kuba! – przerwała mu siostra. I powtarzając podpowiadane słowa Ciepika powiedziała dalej: – Bardzo mnie rozzłościło to, że wszedłeś do mojej Bazy bez pozwolenia. Chcę, żebyś nigdy więcej już tak nie robił. Nie wolno komuś tak wchodzić bez pytania. Zawsze pytaj! A teraz chciałabym żebyś pomógł mi wszystko odbudować.

–  Brawoooo, idealnie… – szepnął Bebok spod koca. – Teraz właśnie wyraziłaś swoją złość spokojnie, ale stanowczo. I powiedziałaś, czego oczekujesz. To jest właśnie trzeci punkt instrukcji. Gdyby był z tym kłopot, bo na przykład druga osoba nie słucha, to zawsze w punkcie trzecim możesz poprosić dorosłego o pomoc. Albo Beboka. Gdzie Boroki – tam Beboki, pamiętaj! Maja poczuła dużą ulgę. Nie czuła już złości. Kuba też się uśmiechnął:

–  Ja po to właśnie przyszedłem. Chciałem ci pomóc w odbudowaniu Bazy. Bardzo fajnie ci wyszła, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. I wygodnie się w niej leżało. A po chwili dodał:

–  Chciałem cię też przeprosić. Następnym razem zapytam, czy mogę wejść. A tutaj są moje ciastka – włóż do swojego słoika. Razem odbudowali Bazę. Kuba doniósł swój kocyk i dzięki temu powstał jeszcze większy salon. Teraz to była ich wspólna kryjówka. Powiesili przed nią nowy szyld: BAZA PRZYJACIÓŁ – WSTĘP PO ZAPUKANIU.
A pod spodem INSTRUKCJĘ BEZPIECZEŃSTWA. Na wszelki wypadek.

„Chciałem cię też przeprosić. Następnym razem zapytam, czy mogę wejść.”

Niektóre historie kończą się tylko po to, żeby zrobić miejsce następnej.

Podoba Ci się ta opowieść?

Pomóż mi tworzyć kolejne historie

Jeśli chcesz, możesz zostawić ślad swojego wsparcia. Dzięki temu ten świat może rosnąć spokojniej.

Wesprzyj projekt

Zostań dłużej

Nowe opowieści prosto do Ciebie

Zapisz się do newslettera i otrzymuj nowe teksty, podcasty oraz twórcze inspiracje.

Może spodoba Ci się również

Zobacz więcej opowieści →

Jak ukryć jednorożca?

Wiki marzy o prawdziwym jednorożcu — takim, którego da się pogłaskać, nakarmić i…

Bajki z szuflady
Wróć do opowieści dla dzieci

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry