Rzecz o wracaniu II
Druga część eseju o kobiecym znikaniu, które nie wygląda jak dramatyczne odejście, tylko jak codzienne blednięcie: w kuchni, w lustrze, w dresie, w napiętym ciele, w obowiązkach, których nikt nie liczy jako kosztu. O momencie, w którym ciało przestaje prosić, a zaczyna mówić językiem awarii. I o brutalnym odkryciu, że nie da się bez końca być środkiem trwałym rodzinnej spółki.


